McLeod Gandż opuściliśmy bladym świtem. O 4 rano wyruszyliśmy autobusem do Dharamsali, z której to o 5 mieliśmy kolejny bus do Amritsaru. Pomimo zapowiadanych 7 godzin jazdy, podróż trwała jedyne 5. Pozbawiona była jednak wygód rodem z volvo AC – tym razem wybraliśmy najtańszy lokalny autobus (marki TATA), który przypominał polskie PKS-y z lat 80-tych.
![]() |
| strażnik przy Złotej Świątyni |
W Amritsarze przez chwilę poczuliśmy się jak w domu, gdyż na wjeździe do miasta przywitała nas reklama wódki Sobieski z Brusem Willisem. Na tym jednak swojskość się skończyła. Znów byliśmy w mieście pełnym hindusów, a to oznacza wszechogarniający chaos i brud. Jest jednak w Amritsarze miejsce niezwykłe, pozbawione tej codziennej szarości. To Złota Świątynia – najświętsze miejsce dla wyznawców sikhizmu.
Religia ta narodziła się w XV wieku, kiedy to swoją działalność prowadził Guru Nanaka. Propagował on ideę bezkastowości i równości wszystkich ludzi, a także odrzucenie wielobóstwa na rzecz monoteizmu. Jego uczniowie zwani byli sikhami, stąd nazwa nowej religii. Historia nowego ruchu została przedstawiona w Muzeum Sikhów przy Złotej Świątyni. Silny akcent położono tam na martyrologiczny aspekt ich dziejów, pokazując liczne prześladowania religijne.
![]() |
| Mały sikh |
Sikha bardzo łatwo rozpoznać. Odróżnia się przede wszystkim turbanem (pod którym chowają długie włosy), sumiastymi wąsami i brodą oraz charakterystycznym sztyletem (kirpan), noszonym u pasa. Bardziej ortodoksyjni sikhowie noszą też metalową bransoletę na prawym ręku (kara – odstrasza zło i symbolizuje przynależność do religii) oraz grzebień, a także ubierają krótkie spodenki.
Miasto Amritsar zostało założone przez czwartego sikhijskiego guru – Ramdasa. Sama nazwa (dawniej Amrit Sarovar) oznacza Święty Staw Nektaru. Odnosi się ona do jeziora, na którym później wzniesiono Złotą Świątynię. Dla sikhów jest ona równie ważna, jak dla muzułmanów Mekka, a żydów Świątynia Jerozolimska. Przechowuje się tu najświętszą księgę Guru Granht Sahib. Dlatego też do wejścia ustawiają się długie kolejki pielgrzymów, chcących choć przez chwilę spoglądać na święty przedmiot i złożyć przed nim ofiarę.
![]() |
| lektorzy przed księgą Guru Granht Sahib |
![]() |
| pielgrzymi przed Złotą Świątynią |
Złota Świątynia w pełni zasługuje na swoją nazwę. Została wzniesiona z marmuru, inkrustowanego karneolem, lazurytem i perłami. Górne piętro, taras oraz kopuła w kształcie odwróconego kwiatu lotosu obite zostały złotą blachą. Dodatkowo kompleks Złotej Świątyni otaczają inne pomniejsze budynki, w których mieszczą się m. in. domy pielgrzymów oraz darmowa jadłodajnia. Na prawo od głównego miejsca znajduje się miejsce obrad parlamentu sikhijskiego – Akal Takht.
Wokół sztucznego jeziora przez cały dzień tłoczą się ludzie, zażywający rytualnych kąpieli. W odróżnieniu od zbiorników wodnych przy świątyniach hinduskich, trzeba przyznać, że to tzw. Jezioro Nieśmiertelności jest niezwykle czyste. Świadczy o tym duża ilość ogromnych ryb, pływających przy brzegu. Klimat miejsca podkreśla muzyka płynąca z głośników umieszczonych wokół kompleksu – przez cały dzień wykonywana jest na żywo przez muzyków siedzących w Złotej Świątyni.
Jest jednak kilka niedogodności, zwłaszcza dla turystów. Pierwszą jest konieczność zostawienia butów w specjalnej przechowalni, kilkaset metrów od świątyni (przy wejściu strażnik sprawdza czy się butów nie próbuje przemycić w plecaku). Do tego przy wejściu należy zakryć głowę (dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn) oraz obmyć nogi we wspólnym baseniku. Powodowało to u nas lekko odrzucający odruch, jednakże przy trzecim pobycie w świątyni czuliśmy się jak sikhowie.
![]() |
| wnętrze Złotej Świątyni |
![]() |
| sikhijski rikszarz |
![]() |
| Lal Devi |
W Amritsarze znajdują się dwie duże świątynie hinduskie, warte odwiedzenia. Pierwsza z nich to Mata Temple, poświęcona Lal Devi – świętej, uznanej za wcielenie bóstwa. Świątynia przypomina jednak bardziej lunapark – ma formę labiryntu z przeszkodami w postaci wąskiej jaskini, przez którą trzeba się przeczołgać czy sztucznego strumyku. Jest tu mnóstwo kolorowych figurek bóstw, z których część żywo przypominała postaci z South Parku.
![]() |
| kreskówkowe bóstwo |
![]() |
| demoniczny kapłan |
Druga świątynia, poświęcona bogini Durdzie, to dość prymitywna podróba Złotej Świątyni. Również wybudowano ją na środku jeziora (jednakże już nie tak czystego), zaś dolną część wykonano z marmuru, inkrustowanego szkiełkami. W środku zdecydowanie nie przypomina jednak świątyni sikhijskiej – jest zdecydowanie uboższa, a ściany, zamiast malowideł, pokrywają mozaiki z kolorowych szkiełek. Do tego dwa telewizory, klimatyzatory i wiatraki dodają miejscu hinduskości.
Niewątpliwą atrakcją, którą można przeżyć podczas pobytu w Amritsarze jest możliwość wyjazdu na granicę indyjsko – pakistańską. Każdego dnia, o godzinie 17.30 odbywa się tu prawdziwy spektakl, nazywany ceremonią zamykania granicy. Jest to prawdziwy popis siły obu stron, które prezentują musztrę oraz prześcigają się w tym, kto głośniej i dłużej będzie się darł. Do tego po obu stronach granicy licznie zgromadzona jest publiczność, która dopinguje swoich. I trzeba tu zauważyć, że Hindusi w robieniu hałasu zdecydowanie prześcigają Pakistańczyków.
Spektakl kończy się opuszczeniem flag i symbolicznym zamknięciem granicy. Podsumowując, całe przedstawienie przypomina raczej skecz rodem z filmu Monty Pathona, gdzie obie strony prześcigają się w robieniu straszniejszych min i głupich kroków. Jest to jednak atrakcja, której nie sposób pominąć, będąc w Pendżabie. ![]() |
| opuszczanie flag |
![]() |
| pokaz musztry |























































